poniedziałek, 22 września 2014

Parki Sielanka, Słowackiego, Legionów



Pora nadrobić zaległości i powrócić do pisania bloga. Postaram się nadrobić minione spacery, a na razie ruszamy szlakiem spaceru z ostatniej soboty, 20 września 2014 roku. Przed nami spacer po 3 parkach dzielnicy Górna.
Nasz spacer rozpoczynamy na rogu ulic Pabianickiej i Jana Pawła II. Teren ten należy do dawnej osady nazywanej Rokicie. Pierwsza wzmianka o tej wsi należącej do kapituły krakowskiej pochodzi z 1411 roku. Granica Rokicia stanowiła przez długi czas granicę pomiędzy dobrami kapituły krakowskiej z siedzibą w Pabianicach i biskupów włocławskich, do których należała Łódź. Początkowo była to wieś typowo rolnicza, jednak zajmowany przez nią obszar sprawiał, że była jedną z najbardziej rozległych wsi regionu łódzkiego. Pod koniec XVII wieku Rokicie stało się wsią rządową. Koniec XIX wieku przyniósł Rokiciu znaczny rozwój przemysłowy związany z sektorem budownictwa. Powstało wówczas na tym terenie ponad 30 cegielni. W 1906 roku fragment Rokicia został włączony do Łodzi i od tamtej pory stopniowo kolejne fragmenty dawnej wsi przyłączane były do naszego miasta.
Pierwszy etap naszego spaceru prowadzi przez park Sielanka. Ten zielony teren powstał z połączenia dwóch przedwojennych ogrodów. Część położona bliżej alei Jana Pawła II należała do Edmunda Behme. Początkowo Behme posiadał cegielnię, ale w 1921 roku sprzedał ją, a w ogrodzie przy swoim domu wybudował salę teatralną i taneczną oraz przystań dla łódek przyległą do 2 stawów. Ogród – park otrzymał nazwę „Sielanka”. Druga część należała do rodziny Königów i była przypałacowym ogrodem. Po II wojnie światowej rodzina Königów została zmuszona do opuszczenia swojego majątku. Do ich ogrodu włączono dawną „Sielankę”. W 1952 roku otwarto publiczny park. Długo nie miał on nazwy, w końcu nazwano go Sielanką.

Przechodzimy przez park w stronę wieżowców wybudowane pomiędzy ulicami Cieszkowskiego i Przyszkolne. Warto wspomnieć, że są to pierwsze w Łodzi wieżowce wybudowane na początku lat 60. XX wieku. Zostały zbudowane tak, by zapewnić jak największą ilość lokali mieszkalnych. Do budynków prowadzą po 2 klatki schodowe – jedna na parter, a druga na pierwsze piętro. Budynek nie posiada półpięter, a piętra usytuowane są po obu stronach budynku na przemian.
Skręcamy w prawo w stronę ulicy Pabianickiej w stronę pałacu wybudowanego dla rodziny Königów. Został wybudowany dla Erwina Königa, stąd na budynku w kartuszu monogram EK. Po II wojnie światowej budynek przeszedł na własność miasta. Stanowi dziś siedzibę Łódzkiej Komendy Hufca ZHP Łódź-Górna imienia Rewolucji 1905 roku oraz Dzielnicowego Domu Harcerza.



Po kilku krokach skręcamy w lewo w stronę stawu. Idąc wzdłuż stawu docieramy do wyremontowanego pawilonu, w którym powstała Wielobranżowa Spółdzielnia Socjalna „Szansa” założona w 2011 roku przez osoby bezrobotne. Pawilon został otwarty w 2013 roku. W spółdzielni zatrudnionych jest sześć pań, które obsługują część gastronomiczną, a ich praca jest głównym źródłem utrzymania dla ich rodzin (łącznie 15 osób). W Łódzkiej Szansie codziennie wydawane są domowe obiady, realizowane usługi cateringowe oraz organizowane przyjęcia i imprezy okolicznościowe. Na terenie spółdzielni działa kącik malucha, klub seniora i klub brydżowy.
Skręcamy w prawo ponownie w stronę ulicy Pabianickiej aby dojść do drugiego pałacu rodziny Königów. Został wybudowany w latach 1899-1904 prawdopodobnie według projektu Ignacego Markiewicza dla Ferdynanda Königa właściciela pobliskiej fabryki wyrobów wełnianych oraz cegielni. Po II wojnie światowej pałac przeszedł na własność miasta i umieszczono w nim mieszkania komunalne. Rodzina Königów zamieszkała w mieszkaniu przerobionym ze stajni położonym przy pałacu.




Ruszamy w stronę Ronda Lotników Lwowskich. Po lewej stronie mijamy głaz z tablicą pamiątkową upamiętniającą wybudowanie osiedla Nowe Rokicie. Głaz został odsłonięty w 1978 roku.

Warto też przypomnieć, że rondo powstało na początku lat 60. XX wieku i początkowo nosiło imię Hermana Titowa. Ciekawostką jest, że na środku ronda znajdował się dom mieszkalny Otto Krausego, właściciela pobliskiej cegielni. Budynek został rozebrany krótko po wybudowaniu ronda, a pozostałością po nim są dziś jedynie kasztanowce rosnące na środku zielonej przestrzeni. Od 1992 roku rondo nosi imię Lotników Lwowskich.
Przechodzimy przez aleję Politechniki i idziemy tą ulicą wzdłuż parku dochodząc do ostatniej alejki przed ulicą Cieszyńską. Skręcamy w prawo do parku. Park został założony w latach 1882-1883 przez Marcina Reicha, właściciela młyna z ulicy Cieszyńskiej, i otrzymał nazwę Wenecja. Park był ogrodzony, a wstęp do niego był płatny. Znajdowała się w nim sala taneczna, w której odbywały się zabawy. Główną atrakcją były jednak „śmiertelne” skoki z wysokiej wieży do jednego ze stawów. Od początku XX wieku park często zmieniał właścicieli, w końcu w 1937 roku park wykupił Magistrat Łódzki. Nadano mu imię Juliusza Słowackiego. W czasie II wojny światowej był to jedyny publiczny park dostępny dla Polaków.
 Warto zwrócić uwagę na głaz ustawiony w parku oraz drzewo z zawieszonymi na nim pamiątkami związanymi ze Świętą Faustyną. W 1924 roku właśnie w tym parku, wówczas Helenie Kowalskiej, późniejszej świętej, ukazał się po raz pierwszy Chrystus. Sama Faustyna tak opisywała w „Dzienniczku” swoją wizję w parku Wenecja: „W pewnej chwili byłam z jedną z sióstr swoich na balu. Kiedy się wszyscy najlepiej bawili, dusza moja doznawała wewnętrznych udręczeń. W chwili, kiedy zaczęłam tańczyć, nagle ujrzałam Jezusa obok. Jezusa umęczonego, obnażonego z szat, okrytego całego ranami, który mi powiedział te słowa: dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz? W tej chwili umilkła wdzięczna muzyka, znikło sprzed oczu moich towarzystwo, w którym się znajdowałam, pozostał Jezus i ja. Usiadłam obok swej drogiej siostry, pozorując to, co zaszło w duszy mojej, bólem głowy”.



Idziemy przez park w stronę ulicy Pabianickiej i przy przejściu dla pieszych na wprost ulicy Sanockiej przechodzimy na drugą stronę. Stoimy przed Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalem im. Mikołaja Kopernika. Szpital został uruchomiony w 1973 roku w 500. rocznicę urodzin znanego astronoma i stąd nazwa szpitala. Przed wybudowaniem szpitala teren ten zajęty był przez zabudowania dawnej cegielni i pocegielniane stawy. W 1878 roku Otto Krause założył w tym miejscu pierwszą na Rokicie cegielnię. Przestała ona funkcjonować w 1931 roku. Po II wojnie światowej jej teren został zajęty przez PGR Wenecja, który zlikwidowano w 1956 roku. Później teren ten był „rajem” dla dzieci, które mogły „szaleć” na pocegielnianych terenach i w gliniankach. W tym miejscu zatrzymywały się także tabory cygańskie. Dzisiaj po dawnej cegielni nie ma już śladu. Od strony ulicy Pabianickiej stoją zabudowania szpitala, a dalej m.in. bloki, kościół p.w. Świętego Łukasza Ewangelisty i Świętego Floriana Męczennika oraz skwer im. Dubaniewicza.
Przed budynkiem szpitala stoi popiersie jego patrona odsłonięte w 2001 roku. Popiersie Kopernika wyrzeźbiła Jadwiga Janus.

Skręcamy w ulicę Sanocką i następnie w lewo w ulicę Krośnieńską. W kamienicy pod numerem 9 mieszkał Michał Rapacki – wuj Heleny Kowalskiej. To tutaj w 1922 roku, po przyjeździe do Łodzi, mieszkała późniejsza Święta Faustyna. Na budynku znajduje się tablica pamiątkowa przypominająca o tym wydarzeniu.


Na końcu ulicy Krośnieńskiej widoczna jest duża kamienica (Pabianicka 34) wraz z zabudowaniami wewnątrz działki. Dzisiaj budynki są w opłakanym stanie, ale kiedyś tętniły życiem. Kamienica została wzniesiona w okresie międzywojennym i umieszczono tu początkowo 7-klasową Powszechną Szkołę Miejską nr 42, która w 1926 roku została przeniesiona do własnego budynku przy ulicy Przyszkole 42. Jednak kamienica nie opustoszała, bo w tym samym roku w jej murach rozpoczęła działalność Specjalna Szkoła dla Głuchoniemych, której dyrektorem był wikariusz katedralny ksiądz Kajetan Nasierowski, który znał język migowy. Po II wojnie światowej w murach kamienicy znowu zawitali uczniowie. W 1945 roku rozpoczęło tu działalność IX Państwowe Gimnazjum i Liceum. W 1948 roku szkoła przeniosła się do wyremontowanego ze zniszczeń wojennych budynku szkolnego przy ulicy Przyszkolne, a przy Pabianickiej działała jeszcze m.in. SP nr 62. W latach 60. XX wieku pomieszczenia poszkolne zostały zajęte przez Studio Małych Form Filmowych Se-Ma-For. Na tyłach działki rozpoczęto budowę studia filmowego, która jednak nigdy nie została ukończona. W 1999 roku Se-Ma-For został postawiony w stan likwidacji, a budynek wykupiła prywatna firma. W 2007 roku studio filmowe musiało opuścić te budynki.

Skręcamy w prawo w ulicę Pabianicką. Na rogu z ulicą Bednarską znajduje się piękna willa wzniesioną pod koniec XIX wieku. Na budynku znajduje się monogram IS, niestety nie udało mi się jeszcze ustalić kto był pierwotnym właścicielem. Przed II wojną światową mieszkała tu rodzina Usielskich, którzy zajmowali się produkcją win owocowych. Po II wojnie światowej znajdowała się tu podstawowa szkoła muzyczna. Później mieścił się tu Se-Ma-For, a następnie willa została własnością prywatną. Budynek został odnowiony w 2000 roku i przekształcony w siedzibę banku.


Warto też zwrócić uwagę na odnowiony budynek fabryki po przeciwnej stronie ulicy Pabianickiej (Wólczańska 265) i przylegającą do niego willę wzniesioną w 1919 roku w stylu art-deco.




Skręcamy w prawo w ulicę Bednarską. Po lewej stronie mijamy ogródki działkowe utworzone w 1948 roku.
Ponownie skręcamy w prawo w ulicę Dygasińskiego. Po naszej lewej stronie znajdują się bloki należące do osiedla ZUS. Wybudowano je w latach 1930-1932 według projektu Józefa Szanajca i Jana Kukulskiego z inicjatywy Zakładu Ubezpieczeń Pracowników Państwowych. Warto zwrócić uwagę na wieżę ciśnień, która jest fragmentem pierwszego z mijanych przez nas budynków. Kiedyś zaopatrywała osiedle w wodę, a dzisiaj została przerobiona na mieszkania. Interesujący jest też budynek najbliżej ulicy Sanockiej, który ma klatki schodowe na zewnątrz budynku.
Skręcamy w lewo w ulicę Sanocką i po minięciu bloków wchodzimy chodnikiem do parku im. Legionów. Park liczący niespełna 10 ha składa się z 3 części. Nasz spacer poprowadzi przez wszystkie fragmenty. Zaczynamy od dawnego parku ZUS, który powstał w latach 30. XX wieku wraz z budową osiedla. Po przekroczeniu ulicy Bednarskiej przechodzimy do drugiej części parku, która była dawniej ogrodem otaczającym dwie wille.
Pierwsza z willi (Bednarska 15a) została wzniesiona w latach 1907-1909 dla Towarzystwa Akcyjnego Sukienniczej Manufaktury Leonhardt – Woelker – Girbardt, a mieszkał w niej Hilamar Girbardt. W czasie II wojny światowej mieszkał tu nadburmistrz Litzmannstadt Werner Ventzki. Po wojnie w budynku przez wiele lat znajdował się żłobek i przedszkole. W 2004 roku budynek został gruntownie wyremontowany przy wsparciu finansowym miasta partnerskiego Stuttgartu i utworzono w nim Dom Międzypokoleniowy Pamięci i Przyszłości. Znajduje się tu także siedziba Oddziału Wojewódzkiego Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę. We wrześniu 2007 roku syn Wernera Ventzkiego – Jens Jurgen Ventzki odwiedził ten budynek. Powiedział wtedy: „W tym domu urodziłem się 13 marca 1944 roku. Żyłem w rodzinie, której niczego nie brakowało, kiedy w tym samym czasie Polaków wywożono do niewolniczej pracy, a w getcie ginęły z głodu tysiące Żydów. Żadne rekompensaty finansowe nie są w stanie wyrównać poniżenia za upodlenie i zbrodnie holocaustu”.


Nieopodal znajduje się druga, podobnie wyglądająca willa, pochodząca z tego samego okresu. Mieszkał w niej drugi ze wspólników Wilhelm Woelker. Obecnie mieści się tu Dom Dziecka imienia Stefana Jachowicza.

Warto zwrócić uwagę również na ciekawe okazy drzew. Pomiędzy willami rośnie okazały platan, a po drugiej stronie chodnika, oraz w środkowej części przestrzeni zielonej, po prawej stronie ścieżynki, dwa okazy dębu błotnego.
Ścieżynką dochodzimy do szarych kamienic położonych przy ulicy Doroty. Są to 2 budynki wzniesione dla majstrów z zakładów Leohndardta, Girbardta i Woelkera.
 
Skręcamy nieco w prawo i dochodzimy do muru oddzielającego park od terenów fabrycznych. Jest to dawna fabryka Towarzystwa Akcyjnego Manufaktur Wełnianych Leonhardt, Woelker, Girbardt, która zajmowała się produkcją przędzy. Po II wojnie światowej jej kontynuatorem była Przędzalnia Czesankowa Arelan, która do dzisiaj na niewielkim fragmencie dawnych terenów nadal prowadzi działalność. Pozostałe tereny zostały sprzedane różnym firmom. Na części dawnego obszaru fabrycznego znajduje się dzisiaj Wyższa Szkoła Informatyki.
Idąc chodnikiem wzdłuż fabrycznego muru mijamy po lewej grupę krzewów z dorodnymi cisami. Warto przypomnieć, że to najstarszy gatunek chroniony w naszym kraju, a jako ochronę zarządził król Władysław Jagiełło w 1423 roku (roku nadania Łodzi praw miejskich). Są to drugie pod względem grubości cisy w Łodzi – najgrubsze są w parku Źródliska II.
Za grupą krzewów zawracamy w stronę willi wzniesionej w latach 90. XIX wieku według projektu Ignacego Markiewicza w stylu eklektycznym dla Ernsta Leonhardta. Po II wojnie światowej umieszczono tu m.in. Urząd Stanu Cywilnego i do dzisiaj odbywają się tu śluby. W 2009 roku willa została pięknie wyremontowana.





Warto też zwrócić uwagę na piękny okaz magnolii rosnącej przed pałacem. Wyjątkowo dorodny, drzewiasty okaz zachwyca wiosną okazałymi kwiatami.

Jest to właśnie trzecia, ostatnia część parku, która przed II wojną światową stanowiła prywatny ogród Leonhardtów. Po II wojnie światowej dawne ogrody przywillowe połączono tworząc park im. Władysława Hibnera. W 1997 roku park imienia Władysława Hibnera i pak ZUS zostały połączone w jeden park, który otrzymał nazwę Legionów.
W tym miejscu kończymy nasz spacer. Zapraszam na kolejny, już w najbliższą sobotę.
Opracowała Marta Domańska

środa, 9 kwietnia 2014

Parki Źródliska I i II

     Wiosna się zaczęła, czas więc porzucić łódzkie ulice i znowu zanurzyć się w łódzkiej zieleni. Pamiętajmy przy tym, że Łódź nie jest wcale miastem szarym, jest miastem zielonym o czym najlepiej świadczy trzecia pozycja wśród polskich miast w rankingu powierzchni zielonych przypadających na powierzchnię miasta. Łódź wyprzedzają jedynie Warszawa i Szczecin. Przez najbliższe pół roku będziemy mieli szansę przekonać się o tym na spacerach TPŁ.
     Nasz zielony szlak zaczęliśmy od najstarszych łódzkich parków. Ich historia rozpoczyna się w 1840 roku, kiedy to do Łodzi dołączono Nową Dzielnicę - teren wydzielony z lasów rządowych. Fragment tych terenów był zbyt podmokły, żeby nadawał się pod zabudowę, dlatego został przekształcony w pierwszy miejski park zwany wówczas Ogrodem Spacerowym. Powstał on pomiędzy dzisiejszymi ulicami Piłsudskiego, Przędzalnianą, Fabryczną i Targową i liczył około 20 ha. Z czasem został częściowo okrojony, a następnie podzielony na dwie części ... ale po kolei.
     Pierwszy plan parku powstał w 1843 roku. Zakładał on jedynie dwie aleje przecinające park po skosie, a w miejscu ich skrzyżowania niewielki placyk. Większość terenu miała charakter typowo leśny.
     Około lat 50. XIX wieku pojawiły się w użytku nazwy Kwela i Źródliska, które przez jakiś czas funkcjonowały równolegle, aby w końcu utrwaliła się nazwa Źródliska. Nazwa ta wiązała się z licznie występującymi na tym terenie źródłami, które obfitowały w wodę i były powodem zalewania okolicznych terenów. Stąd pochodziła dawna nazwa placu Zwycięstwa, czyli Wodny Rynek, oraz nazwa ulicy Wodnej.
     W 1854 roku nastąpił podział parku. Część położona po stronie ulicy Targowej została sprzedana Karolowi Scheiblerowi, który zagospodarował ją na swój prywatny ogród, ale o nim w dalszej części naszego spaceru.
     W 1880 roku park został wydzierżawiony dyrektorowi zakładów Scheiblera, Wagnerowi, ale nie dbał on o park i dlatego wkrótce dzierżawę mu odebrano. W latach 1885-1905 natomiast parkiem zarządzało Towarzystwo Akcyjnego K. Scheiblera.
     Doniosłym wydarzeniem w dziejach parku była I Ogólna wystawa ogrodnicza dla Guberni Piotrkowskiej zorganizowana w 1892 roku przez Towarzystwo Ogrodnicze Warszawskie. Dla potrzeb wystawy uporządkowano park, wybudowano pawilony wystawiennicze, altanę dla orkiestry, cukiernię, dwie restauracje i scenę dla teatru. Wystawa przyciągnęła wielu zwiedzających. Warto dodać, że wśród wystawców, obok profesjonalnych firm ogrodniczych, byli także łódzcy fabrykanci, m.in. Scheiblerowie, Poznańscy, Geyerowie. Pawilon Anny Scheiblerowej tak zachwycił organizatorów, że przyznano jej złoty medal, który wcześniej nie był przewidziany w regulaminie wystawy.
     W 1905 roku, w związku z rewolucyjnymi zamieszkami, zamknięto furtkę od strony ulicy Fabrycznej, a w 1908 roku cały park.
     W latach 1923-1925 park został przebudowany według projektu Edwarda Ciszkiewicza. Stworzono wtedy nowoczesny, wielkomiejski park, wykopano staw, a alejki parkowe poprowadzono owalnie i eliptycznie po całym terenie parku. Taki układ przetrwał w niemal niezmienionej formie do dzisiaj.
     Kolejna przebudowa parku miała miejsce w latach 1931-1935 według projektu Stefana Rogowicza, ale dotyczyły głównie robót ogrodniczych i nie wpłynęła na układ przestrzenny parku. Powstała wtedy duża rabata kwiatowa na wprost wejścia od alei Piłsudskiego.

     W czasie II wojny światowej park przeznaczony był tylko dla Niemców. Po koniec wojny rozebrano ogrodzenie.
     W latach 50. XX wieku przeprowadzono prace porządkowe w parku. W 1984 roku wpisano park do rejestru zabytków, a w 1990 roku uznano go za zbiorowy pomnik przyrody. W latach 1993-1994 został ponownie ogrodzony.
     Należy również wspomnieć, że od początku swego istnienia park był miejscem gier, zabaw i spotkań towarzyskich. Pierwsza iluminowana zabawa publiczna odbyła się w 1856 roku. Najbardziej znaczącym świętem, jakie odbywało się w parku były tzw. Fajki, czyli obchody Zielonych Świątek.
     Tyle wystarczy tytułem wstępu i historii najstarszego łódzkiego parku - parku Źródliska I liczącego dzisiaj ponad 11 ha powierzchni. Więcej można było usłyszeć na spacerze :)
     Na nasz spacer ruszamy spod głównego wejścia od strony alei Piłsudskiego. Pierwszy przystanek robimy przy rzeźbie Wróbla Ćwirka odsłoniętej 21 marca 2013 roku w ramach szlaku "Bajkowej Łodzi". Rzeźba przypomina jeden z seriali łódzkiego SE-MA-FORa "Przygód kilka Wróbla Ćwirka" emitowany w latach 1983-1989.


     Kolejny punkt na naszej trasie do palmiarnia. Jej działalność rozpoczęła się w 1956 roku, ale historia budynku, w którym się znajdowała jest znacznie wcześniejsza. W 1914 roku Rosjanie wybudowali w parku niewielki budynek, który nie został jednak przez nich wykorzystany. W latach 1916-1925 była tu stołówka dla bezrobotnych, następnie zaś budynek przekształcono w szklarnię. Umieszczono w nim okazy roślin egzotycznych zdeponowanie w czasie I wojny światowej przez łódzkich fabrykantów w miejskich szklarniach. Po II wojnie światowej na bazie tych okazów zorganizowano łódzką palmiarnię. Palmom tak spodobało się w parku Źródliska, że wrosły mocno w ziemię i znacznie wyrosły. Wkrótce niewielki budyneczek stał się zbyt mały i konieczna była jego rozbudowa. Pod koniec lat 90. XX wieku budynek, mimo kolejnych przebudów, był już byt mały. Zapadła wtedy decyzja o wybudowaniu nowego budynku, który wzniesiono w latach 1999-2002. Wokół starego pawilonu wybudowano nowy, szklany gmach i dopiero po jego ukończeniu rozebrano stary budynek.

     Warto zwrócić uwagę na niewielki klombik przed palmiarnią, na którym rosną krzewy ostrokrzewu, znane z ilustracji bożonarodzeniowych.
     Ruszamy aleją wzdłuż ogrodzenia parku kierując się w stronę ulicy Przędzalnianej. Po drodze mijamy malownicze głazy ustawione na trawnikach oraz kępę azalii.

     Za budynkiem palmiarni oglądamy ogrodzony Szkolny Ogród Botaniczny. Liczący 1 ha teren dydaktyczny założono w 1930 roku.
     Idąc aleją wzdłuż ogrodzenia mijamy pomnikowe okazy dębów szypułkowych. Szypułki to, mówiąc najprościej, niewielkie gałązeczki, na których zwisają żołędzie. Jeśli żołędzie są na szypułkach, to liście dębu mają bardzo krótkie ogonki i taki okaz jest dębem szypułkowym, natomiast jeśli żołędzie rosną bezpośrednio na gałęzi, a liście mają długie ogonki to jest to dąb bezszypułkowy.

Rosną tu także m.in. kasztanowce i buki. Warto przy tym podkreślić, że drzewo które kwitnie na matury to właśnie kasztanowiec, a nie kasztan jak popularnie błędnie jest nazywany. Kasztan to owoc tego drzewa. Buki natomiast są drzewami o szarej, gładkiej korze. Ich owoce to niewielkie szyszeczki, w których znajdują się po 4 nasionka. Ciekawostką jest, że z tych nasionek, zwanych orzeszkami, można parzyć kawę przypominającą podobno w smaku kawę zbożową.
Dochodząc do końca tej alei docieramy do kępy drzew i krzewów iglastych, wśród których znajdują się m.in. świerki srebrzyste i modrzewie. Wspomnieć trzeba, że modrzew to jedyne drzewo iglaste, które zrzuca igły na zimę.

     Skręcamy w prawo w alejkę prowadzącą w stronę stawu. Malowniczo prezentują się nad nim wierzby płaczące.

     Następnie skręcamy w lewo w stronę ulicy Fabrycznej mijając po drodze rozległe trawniki, na których w słoneczne dni spotkać można biwakujących Łodzian.


Warto też spojrzeć na piękne okazy dębów, które mijamy.


Dochodzimy do furtki. Przed nami wznoszą się budynki osiedla mieszkaniowego dla robotników zakładów Scheiblera oraz dawne magazyny, a dzisiaj nowoczesne biurowce Textorial Park. Nie wychodzimy z parku tylko ponownie zawracamy w stronę alei Piłsudskiego idąc wzdłuż dużego placu zabaw dla dzieci. Za placem zabaw znajduje się zaniedbany teren, który kiedyś był częścią fabryki Scheiblera. Obecnie należy do prywatnego inwestora, który w 2008 roku rozebrał budynki, a na ich miejscu miał postawić osiedle mieszkaniowe.
     Po raz kolejny skręcamy w pierwszą alejkę w prawo. Przechodzimy pomiędzy grabami i bukami

i skręcamy w lewo w stronę niewielkiego budynku. Jest to tzw. domek ogrodnika. Budynek wzniesiono w 1880 roku z przeznaczeniem na restaurację. W okresie międzywojennym mieszkał tu ogrodnik i dozorca parku. Po II wojnie światowej mieściła się tu natomiast siedziba Oddziału Konserwacji Zieleni Łódzkiego Przedsiębiorstwa Ogrodniczego. Od połowy lat 90. XX wieku budynek stał pusty. W latach 2008-2010 domek gruntownie wyremontowano. W lipcu 2011 roku wynajęto go ASP.

Obecnie na budynku wisi baner z informacją, że powstaje tu Tubajka.

     Warto zajrzeć także za budynek "domku ogrodnika". Rośnie tam piękny okaz ostrokrzewu - tym razem wielkości niewielkiego drzewa, a nie typowego niskiego krzewu.


     Nieopodal domku ogrodnika stoi altana wzniesiona w 1892 roku na potrzeby wystawy ogrodniczej. W tej altanie przygrywała zwiedzającym wystawę orkiestra fabryka zakładów Scheiblera. Altana była wykorzystywana do około lat 60. XX wieku. Później niszczała. Została odnowiona kilka lat temu.

     Skręcamy w aleję prowadzącą do furtki od strony placu Zwycięstwa i wychodzimy z parku Źródliska I.
     Plac Zwycięstwa to dawny Wodny Rynek. Plac podzielony jest na 2 części aleją Piłsudskiego. Północna strona była dawniej targowiskiem, a dziś jest pustym placem. To przy niej stoją pierwsze famuły wybudowane przez Scheiblera dla inżynierów jego zakładów.

Część południowa została w 1880 roku wydzierżawiona przez Karola Scheiblera i zazieleniona. Powstał skwer, który mieszkańcy nazywali alejkami. Obecnie teren ten nadal pełni funkcję skweru, a od 2009 roku nosi imię Leona Niemczyka.
     Po lewej stronie mijamy zabudowania fabryczne. Pierwsze z nich powstały w latach 50. XIX wieku, kiedy Scheibler założył swoje przedsiębiorstwo przy Wodnym Rynku. Dlatego też zakłady te nazywano centralą.

     Następnie przechodzimy koło pałacu Scheiblerów. Budynek w obecnej formie powstał w latach 80. XIX wieku. W 1976 roku umieszczono tu Dział Kultury Filmowej i Teatralnej Muzeum Historii Miasta Łodzi, który ostatecznie w 1986 roku przekształcił się w Muzeum Kinematografii. Warto zajrzeć do środka, żeby zobaczyć nie tylko ciekawą wystawę filmową, ale przede wszystkim piękne wnętrza pałacu fabrykanckiego. Najmłodszych najbardziej zainteresuje wystawa animacji na poddaszu.


     Przed budynkiem Muzeum znajduje się kolejny pomnik z bajkowego szlaku. Tym razem spotkamy mu sympatyczne koty Filemona i Bonifacego odsłonięte 1 czerwca 2011 roku.



     Za pałacem skręcamy w lewo i przez furtkę wchodzimy do dawnego prywatnego ogrodu rodziny Scheiblerów, a dziś parku Źródliska II.

     Pierwotnie teren ten stanowił część Ogrodu Spacerowego. W 1854 roku został wykupiony przez Scheiblera. Z czasem przekształcił się w piękny ogród i przydomowy park zaprojektowane przez berlińską firmę ogrodniczą L. Spatha. Były tu fontanny, malowniczy staw, grota z tufu wulkanicznego, altanka dla orkiestry itp. Do dzisiaj zachowały się jedynie grota i odtworzona altanka.
     Zaraz przy wejściu naszą uwagę zwraca piękny, okazały platan. Drzewo o liściach zbliżonych kształtem do klonu, z charakterystyczną łuszczącą się korą i owocnikami w postaci "kolczastych bombek".

     Warto spojrzeć również na okazałe dęby, będące niewątpliwą ozdobą tej części parku.


     Wędrujemy alejką wzdłuż ogrodzenia. Po lewej stronie mijamy zniszczoną grotę z tufu wulkanicznego,




a za nią niewielki staw.

     Po lewej stronie, za ulicą Targową widoczne są zabudowania łódzkiej Filmówki, a wiosną w parku zachwyca żółte skupisko krzewów forsycji.

 Po przeciwnej stronie alejki zachwyca kompozycja drzew iglastych z górującą nad nimi daglezją o wąsatych szyszkach,

a nieco dalej wierzby płaczące rosnące na terenie podmokłym.

     Skręcamy w lewo, tak jak prowadzi nas aleja, wzdłuż ulicy Fabrycznej. Mijamy "drzewo miłości", czyli miłorząb, o liściach przypominających swym kształtem serduszka. Jest to żeński okaz tego drzewa.

     Za miłorzębem dostrzec możemy koryto niewielkiego strumienia, które przez znaczną część roku jest suche.


     Dochodzimy do kolejnego stawu i przed nim skręcamy w lewo, a następnie w pierwszą aleję w prawo.

Po prawej idziemy wzdłuż granicy dawnej fabryki Scheiblera.
     Kolistą aleją dochodzimy do trzech kolejnych punktów naszej wycieczki. Pierwszy z nich znajduje się po naszej prawej stronie. Jest to drewniana "altana chińska", w której dawniej grywała orkiestra dla Scheiblerów i ich gości.


Drugi to drzewo złożone z kilku pni rosnące na zielonym terenie po naszej lewej stronie. Jest to okazały przykład skrzydłorzecha kaukaskiego.


Ostatni to dwa piękne cisy rosnące na wprost i obok altanki. Są to najstarsze drzewa chronione w Polsce, a rok ustanowienia ich ochrony jest tożsamy z rokiem nadania Łodzi praw miejskich - 1423. Okazy z parku Źródliska są najgrubsze w naszym mieście.


     Skręcamy w lewo za altaną i wędrujemy w stronę pałacu. Po prawej stronie mijamy kolejny okaz, tym razem męski, miłorzębu.

     Skręcamy w lewo tak jak prowadzi nas aleja i dochodzimy do głównej parkowej alei, która wyprowadza nas z powrotem na plac Zwycięstwa. Tu kończymy nasz spacer.

Opracowała Marta Domańska.